Wiadomości

Norma 2017 , czyli cinquanta czy quindici tak zaczął się tegoroczny wyjazd do Normy. Tą kolację zorganizowana przez Tomasza długo pamiętać będą jej uczestnicy :-), jak i cały wyjazd. Był on słoneczny, lotny i spędzony w przesympatycznym towarzystwie.

Razem z Artkiem wylądowaliśmy w Rzymie w piątek po południu, trzy dni po pozostałych członkach ekipy. Przy pięknej pogodzie siedząc na plecakach czekaliśmy na lotnisku, aż ktoś po nas przyjedzie, zdając sobie sprawę, że kiedy jest “warun”, to może nastąpić dopiero pod wieczór. Delektowałam się słońcem słuchając barwnych opowieści Artka, zwanego potocznie Artem :-). Dzięki temu czas oczekiwania minął mi szybko i przyjemnie. Transport przybył wcześniej niż zakładaliśmy, ze względu na burzę, która rozszalała sie nad Normą. W końcu dotarliśmy na miejsce naszym super Fordem Mondeo, który w trakcie jazdy okazał się być Focusem :-)

Było już oczywiście po lataniu więc wieczór spędziliśmy w lokalnej knajpie Olivetto przy pizzy i winie. Tam dowiedzieliśmy się na czym polega różnica pomiędzy cinquanta i quindici, usłyszeliśmy zabawną historię z dnia poprzedniego. Mianowicie Tomek chcąc błysnąć swoją znajomością języka włoskiego zorganizował kolację w restauracji umówioną na 15 EURO od osoby. Uczestnicy tejże kolacji przecierali oczy ze zdumienia, jakież to wspaniałe dania można dostać za tę kwotę i całkiem dobre wino. Krzyś – Kriss postanowił sprawdzić u restauratora   czy na pewno to wszystko jest za 15 EURO. No i nie było. Okazało się, że Tomasz umówił kolację za 50 EURO od osoby :-). Kriss błyskawicznie założył blokadę na cała resztę posiłku (odbyło się to na poziomie makaronu, czyli primo piati), negocjując z właścicielem po angielsku cenę 20 EURO od osoby, za to co już pochłonęli. Dodam tylko, że niezadowolona obsługa przestała być już dla nich miła i makaron zjedli już mocno niedogotowany. W ten sposób dość głodni wrócili do hotelu, a Tomasz już do końca wyjazdu został mistrzem liczebników włoskich.

W Olivetto więc każdy już zamawiał jedzenie osobno ;-).

Następny dzień był moim pierwszym lotnym dniem. Z zapałem ”wyszpeiłam się”, postawiłam skrzydło nad głowę, odwróciłam się do biegu i po trzech krokach zobaczywszy przed sobą straszliwą przepaść, usiadłam wdzięcznie na ziemię, mrucząc pod nosem “nieee...”. Po odbyciu dyscyplinującej rozmowy w końcu wystartowałam i niezwykle z siebie zadowolona zrobiłam heroicznego zlota na lądowisko. Dla mnie to i tak sukces, ponieważ według Mistrza Mijagi bardzo ładnie wystartowałam i cudem zmieściłam się w lądowisko. Szybko się spakowałam i dotarłam do góry z pomocą niemieckich gentelmenów, którzy sami się zatrzymali żeby mnie zabrać. Strach ma wielkie oczy- tego dnia nie chciałam już sama lecieć więc uprosiłam Tomasza żeby poleciał ze mną tandemem, robiąc mi lot instruktażowo szkoleniowy. Lataliśmy kręcąc termikę, zwiedzając okolicę z powietrza; bacznie przysłuchiwałam się komentarzom na temat jak należy tu latać i dlaczego. Pokręciliśmy się nad piękna Sermonetą, którą “trochę” pamiętam z poprzedniego wyjazdu – zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Resztę dnia zadowoleni spędziliśmy w barach a ja postanowiłam, że następnego dnia będę latała już całkowicie sama.

Tego dnia wieczór spędziliśmy w hotelu, przy fortepianie, na którym Krzysiek-Kriss tworzył niesamowite jazzowe i inne kawałki podśpiewując przy tym po polsku, angielsku i włosku. Ponieważ na fortepianie (wartym 20 tys. EURO) stały dwa pięciolitrowe baniaki z winem, wieczór upłynął w miłej atmosferze.

Następnego dnia rano przy wspólnym śniadaniu miałam już mocne postanowienie, że pokonam wszystkie swoje lęki i polatam długo. Pierwszy lot tego dnia trwał pół godziny, przyzwyczajałam się w nim do tłoku w powietrzu, pilotów atakujących mnie w każdej możliwej strony ;-) i usiłowałam utrzymać się na żaglu. Tomasz kazał mi lądować, dostałam zadanie samodzielnego zaplanowania lądowania co mi się udało i znów szybko wróciłam na start.

Siedząc tam z podziwem i zazdrością obserwowałam obydwu Krzyśków, Matriusza, Arta i Magdę jak sobie radzili w powietrzu, kręcili kominy i lądowali na starcie. Szczególnie jestem pełna podziwu dla Magdy, która potrafiła pogodzić opiekę nad malutkim Kajtusiem z realizacją swoich paralotniowych planów i tym jak sobie radziła w trudniejszych warunkach. Nadmienię tylko, że zrobiła najdłuższego “zlota” ze startu aż za Sezze (około 18 kilometrów). Sielanka skończyła się, kiedy przyszedł Tomasz i powiedział – startujemy. Odpaliliśmy jedno po drugim i wtedy się zaczęło. Lataliśmy ponad godzinę, kręcąc kominy co pozwoliło mi oswoić się z nowym dla nie wyzwaniem, jakim jest termika. Polecieliśmy nad Normę, wróciliśmy, jeszcze raz nad Normę, nad anteny, wykręcaliśmy kominy z przedpola. Po czym szczęśliwa i dumna z z siebie wylądowałam na środku lądowiska. Czułam się absolutnie spełniona. Jednak wieczorem ułożyłam sobie plan na dzień jutrzejszy: chcę jeszcze więcej. I tak było. Kolejny dzień, to najważniejszy podobno moment w życiu każdego początkującego pilota. Dokręciłam podstawę chmury!!!!! i nawet się w nią lekko schowałam. Ciągle chciałam jeszcze, więc była kolejna chmura i kominów tego dnia jeszcze wiele. Wieczorem otrzymałam wiele pochwał od mojego mentora i naładowana energią kolejnego dnia latałam już pełne dwie godziny, i byłoby dłużej gdyby znad gór nie wypełznął czarny cumulonimbus. Pewnie bym się nie zorientowała, że należy wiać, ale czujny Mijagi zaproponował spokojnym głosem założenie uszu, pełną belę i ewakuowanie się w kierunku morza. Długo jeszcze wznosiłam się zanim mnie puściło do lądowania, kilka razy płaczliwie powtarzając do radia: to nie działa!!!! Składanie glajtów odbywało się już w pierwszych podmuchach nadchodzącego zła :-). Nowe doświadczenie (uszy, speed) sprawiło, że kolejnego dnia już grzecznie założyłam rękawiczki ;-).

Dla mnie plan wyjazdu był taki: nauka latania na maksa pod opieką Mistrza Tomasza:-). Podobno udało mi się go zrealizować ponadprogramowo – tak mówi Mijagi.

W chwilach mniej lotnych (silny wiatr) szlifowaliśmy alpejkę, Tomasz i Przemek zrobili ogromne wrażenie na pozostałych pilotach, nie każdy potrafi robić takie cuda ze skrzydłem jak oni :-) Zabawne były sytuacje kiedy podchodzili do nich instruktorzy z innych szkół latania i pytali czy już można latać :-)

Koledzy piloci twierdzą, że to był bardzo wyjątkowo udany wyjazd, latać można było codziennie, praktycznie od rana do wieczora.

Były też wieczorne spacery po urokliwej Normie, które pokazały nam jak dzieci i młodzież włoska potrafią spędzać razem czas, bez laptopów i komórek grając do północy w piłkę koło fontanny, na głównym placu w mieście. U nas taki widok jest już raczej mało spotykany.

Pogoda nas rozpieszczała, codziennie po 25 stopni w dzień no i warun na latanie, towarzystwo fantastyczne, szkoda, że już koniec, ale mam nadzieję że jeszcze nie raz uda nam się razem gdzieś polecieć albo pojechać i polatać :-).

Wielkie podziękowania dla organizatora wyjazdu Przemka Kamona za świetną organizacje i czuwanie nad naszym bezpiecznym powrotem :-) Dla Tomasza za motywowanie mnie do działania i fantastyczną opiekę.

A pozostałym członkom wyjazdu: Krzyśkom, Ewom, Adzie, Poli, Mariuszowi, Arturowi, Izie, Magdzie i Kajtkowi dziękuję za wspaniałą atmosferę. To dzięki Wam ten wyjazd będę jeszcze długo mile wspominała.

fot. Magda Gracek

ZAPRASZAMY DO GALERII

 

 

 

W porozumieniu z Kuj-Pom Team, Nadwiślańskie Stowarzyszenie „Aktywni” informuje o zasadach użytkowania startowiska w Nowych Marzach:

z w/w startowiska mogą korzystać wszyscy paralotniarze, bez względu na przynależność klubową i stopień umiejętności.

Jedynym warunkiem jest uiszczenie składki 35 zł (składka roczna). Konieczność wpisowego jest uzasadniona stała opłatą, którą rości sobie właściciel ziemi.
Tym samym Nadwiślańskie Stowarzyszenie „Aktywni” z siedzibą w Nowem jest dzierżawcą startowiska w Nowych Marzach.

Chcąc uniknąć nieprzyjemnych i krępujących ( w szczególności dla nas) sytuacji prosimy wszystkie zainteresowane osoby o wysłanie na This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it. swojej deklaracji w tej sprawie.

Na stronie www.aktywninowe.pl w zakładce: Paralotniarstwo / Nowe Marzy - Sezon 2017 - Opłaty, zostanie zamieszczona lista wszystkich osób, które złożyły deklarację i dokonały wpłaty na konto stowarzyszenia:

Przelewu należy dokonać z tytułem składka N. Marzy lub składka statutowa

Nadwiślańskie Stowarzyszenie "Aktywni"

Bank Spółdzielczy w Nowem, 44 8173 0005 2001 0012 1747 0001

 

 

W niedzielny poranek w Nowych Marzach ekipy Nadwiślańskiego Stowarzyszenia Aktywni oraz Kuj-Pom Teamu wykonywały prace porządkowe na terenie startowiska w Nowych Marzach. Już dawno na tym startowisku nie było takiego porządku.Wygrabiono spory kawałek terenu z pozostałości upraw rolniczych, oczyszczono krawędź klifu z dokuczliwych zarośli , wycięto nową ścieżkę oraz rozłożono maty.Całość startowiska odgrodzono, oznaczono, co  by pan rolnik nie zasiał nam kukurydzy.

Słowem Nowe Marzy przygotowane do sezonu.

W miniony weekend ekipa Aktywnych w składzie Magda, Wiola, Piotr i Tomek rozpoczęła sezon paralotniowy w Borsku. Pogoda dopisała więc na starcie zjawiło się wielu pilotów. Sprawne hole pozwoliły każdemu wznieść się nad lotnisko, a "termika" umożliwiła podziwianie widoków wokół lotniska a co niektórym na pierwsze w sezonie przeloty.

ZAPRASZAMY DO GALERII

 

Po beznadziejnym, co tu dużo mówić sezonie klifowym 2016, w miniony weekend w końcu udało się polatać w Nowem "jak kiedyś". Przez cztery dni względnie dobrych warunków pogodowych najbardziej wytrwali, pomimo dokuczliwego zimna powisieli nad zmarzniętą Doliną Dolnej Wisły.

Mamy nadzieję, że "wyżowe latanie" to tylko zajawka nadciągającego dobrego Waruna 2017.

Na to liczymy i wszystkim latającym życzymy.

ZAPRASZAMY DO GALERII

 

Zaprzyjaźnione serwisy

imaf poland


 

ekono


 

tlok


 

aktywna wies


 

nida

Jestes tutaj :

Gorące tematy :

bottom 1

Chrząszczu w Nepalu
Relacja wkrótce
 

bottom 1

Muzyka Kościołów
Letnie Spotkania Muzyczne – sezon 2013
 

bottom 1

Zajęcia karate
Rusza sezon 2013-2014 zajęć sekcji karate Shotokan
 

O Aktywnych:

Grupa za cel działanie postawiła sobie realizacje zainteresowań: sportowo-rekreacyjnych w sekcjach KARATE, PIŁKI SIATKOWEJ i PARALOTNIOWEJ. A także inspirowanie działań związanych z promocją regionu (Dolina Dolnej Wisły), kultywowaniem lokalnych tradycji.

Śledź Nas

 social icon  social icon  social icon  social icon

 

S5 Box

Zaloguj się

Zarejestruj się